środa, 30 grudnia 2015

Mój pieseł w 2015- Demi w kadrze filmowym i w obiektywie

Mała rzecz, a tyle radości:
video

Żebranie na skarpetę:
video

Śniegowe wąchy:
video

Subtelna konsumpcja winogrona:
video

I mniej subtelne jedzenie suchej karmy:
video

Pościelowe wykopaliska:
video

 Sen ponad kiełbasę:
video

Jak wykopać sobie legowisko:
video
 
*  * * * * * *  * * * * * * * * *   
 styczeń

luty

 marzec
 
 kwiecień
 maj

czerwiec

 lipiec

sierpień
 
wrzesień

 październik

 listopad

 grudzień













piątek, 25 grudnia 2015

Po prostu koci świat

No i kto by pomyślał!
Ja wielbicielka psów, dozgonna fanka i amatorka szczekających czterołapów zostałam podbita i zauroczona przedstawicielką kociego rodu.
Młoda zagościła u nas na święta, na tzw. przechówek, ale nikt z nas się nie spodziewał, że tak rozweseli i rozrusza świąteczną atmosferę.

Nawet Mężyk, który na wieść o małym gościu zaczął wrzeszczeć, że sobie nie życzy, już od wejścia zrobił rozanielone oczy i z zainteresowaniem śledził wybryki małej spryciary.
Najlepszym testem na cierpliwość okazały się mruczanki przed 6.00 rano, łudząco podobne do dźwięku wydawanego przez silnik traktora, kierowane wprost do śpiącego smacznie mężykowego ucha i traktowanie go jak autostrady szybkiego ruchu. 
Zdzierżył mężnie, wytrzymał i nawet go to rozbawiło.

Asymilacja z Demi też przebiegła bardzo pozytywnie. Dziewczyny może nie pałają do siebie uwielbieniem, ale się tolerują i całkiem zgrabnie funkcjonują na jednym terytorium.

Podobno często ludzie na swoje koty wołają po prostu Kot. Kicia też była bezimienna więc pozwoliłam sobie ochrzcić ją imieniem Florentynka, dla przyjaciół Florka. 
Imię przecież musi być, imię to charakter i osobowość.
Różne słyszałam historie o kotach i stąd może wynika moje uprzedzenie, Florentynka okazała się przesympatyczną istotką. Jest grzeczna, czysta, przymilna, cierpliwa i łagodna. 
Oczywiście włącza jej się od czasu do czasu wariatuńcio, ale wtedy wystarczy plastikowy korek od butelki, czy błyszczyk do ust opakowany w plastikową kulkę, która toczy się z głośnym turkotem po podłodze, żeby kot miał zabawę na co najmniej 15 minut. Nawet własny ogon może być formą rozrywki, której niestety nie da się złapać, ale gonić można w nieskończoność.

Jedyne co lekko ucierpiało podczas obecności małego gościa, to nasza choineczka. 
Okazała się niezwykle kusząca i atrakcyjna. Florka właziła do środka i siedząc mniej więcej w połowie wysokości choinki, zaczepiała bombki, błyszczące gwiazdki, łańcuszki, podgryzała szyszki i gałązki. Przegoniona, wracała po chwili jak mały, uparty bumerang. 
Na szczęście jest drobna i lekka, więc żadnej szkody nie zrobiła. 
No może jedynie choinka sprawia wrażenie lekko przetarmoszonej, rozczochranej kochanki. Ale uporządkujemy ją, jak psotnica wróci do domu, bo teraz to syzyfowa praca.
video
  video
  video
Zagadka: Odszukaj kota na obrazku.
video
video
video
video
video
  video
I w ten oto sposób przekonałam się, że lubię kota, a starą prawdą jest, że lubię ludzi, którzy lubią zwierzęta.